Pozegnanie z Azja, czyli chwila w Wietnamie

To już ostatnia część relacji z podróży po Azji Południo-Wschodniej. Po Tajlandii, Laosie i Kambodży, przyszedł czas na Wietnam. Jednak w Socjalistycznej Republice Wietnamu byłem zbyt krótko aby opisać ten kraj jakoś szczegółowo i gdyby nie lot powrotny z Sajgonu, to odłożyłbym Wietnam na inną podróż. Niestety zbyt dużo czasu spędziłem w Laosie i Kambodży, w efekcie zabrakło czasu na tan ostatni kraj. Dosłownie dwa dni przed wylotem wyrabiałem wietnamską wizę w ich ambasadzie w Phnom Penh, na szczęście wszystko się udało. Z granicy udałem się prosto do Ho Chi Minh City, czyli dawniejszego Sajgonu, skąd następnego dnia miałem lot do Warszawy. Zaraz po przyjeździe w podręcznikowy sposób zostałem skręcony przez taksówkarza. Po nieprzespanej nocy i 7 godzinach w autobusie jedyne o czym myślałem to wygodne łóżko. Z pomocą przyszedł mi wspomniany taksówkarz. obiecał że zawiezie i zawiózł, miało być z licznikiem i było, dodatkowo zafundował mi bezsensowne krążenie po Sajgonie, na odchodne dostał 20 dolarów i masę bluzgów we wszystkich znanych mi językach – tyle mojego. Oj ładnie Sajgon mnie przywitał. Pierwsze, co rzuca się w oczy to tysiące skuterów, skutery są wszędzie, na ulicach, chodnikach, są stałym elementem miejskiego krajobrazu. Ponadto wszędzie kłują w oczy propagandowe komunistyczne plakaty. Samo miasto sprawia wrażenie dość dobrze poukładanego, duża w tym zasługa francuzów, widać też że się rozwija, ale tak jak mówię, zbyt krótko tam byłem aby wyciągać jakieś głębsze wnioski. Ten przywilej zostawię sobie na następny raz:)

20141110_143503

Propagandowy plakat

20141110_155356

Jeden z wielu propagandowych plakatów

20141110_155404

Skutery

20141111_101849

Zimne piwo

20141110_171002

Stare spotyka nowe

20141110_165702

Ponownie skutery

20141110_160805

Przeciąganie liny na ulicy

20141110_160637

Katedra Notre Dame w Sajgonie

Nie wypada nie wspomnieć o locie powrotnym, który był wyjątkowy z kilku względów. Po pierwsze był śmiesznie tani. Po drugie był to inauguracyjny lot Dreamlinera Polskich Linii Lotniczych LOT do Ho Chi Minh, pierwszy raz na wietnamskiej ziemi wylądował Dreamliner LOT-u. W związku z tym na lotnisku były okolicznościowe zdjęcia, była kamera, był wielki wieniec i mnóstwo uśmiechów. Jako że był to lot czarterowy, wracałem z dość specyficzną grupą – byli to polscy turyści, którzy wracali z wczasów alinkluziw;) Obserwując ich z boku doszedłem do wniosku, że raczej nie nadawałbym się do tego typu wyjazdów. Wzajemne przekrzykiwanie aby być zauważonym w grupie, wymądrzanie się, mało śmieszne żarty – poczułem się jak na wycieczce szkolnej, już wiem dlaczego podróżuje niezależnie. Nie chciałbym być źle zrozumiany, bardzo dobrze że podróżujemy, niezależnie od formy podróżowania i mam nadzieję, że tendencja będzie wzrostowa – świat czeka. Poza tym, wiecznie backpackerem nie będę, kiedyś i na mnie przyjdzie pora aby zamienić hostel na 5-gwiazdkowy hotel.

 

20141111_130613

Polska maszyna tuż po lądowaniu

20141111_120334

okolicznościowy wieniec

20141111_114639_1

Obsługa stoiska LOT-u

Tymczasem wsiadamy do samolotu, wszyscy się rozsiadają wygodnie, samolot startuje i nagle… na głowę zaczyna lecieć mi woda! Po wyrównaniu lotu mówię stewardessie, że chyba ktoś nie zakręcił butelki w bagażu podręcznym, a ona na to, że to z klimatyzacji i to zupełnie naturalne – nie miałem więcej pytań;) Za to rzeczą która mnie pozytywnie zaskoczyła, była płyta Pezeta w zestawie audio dostępnym dla pasażerów. Szkoda, że tylko jedna polska hiphopowa płyta, ale lepsze to niż nic.

20141111_142210

Po 11 godzinach lotu wysiadam na lotnisku w Warszawie, zjazd z 35 stopni do 10, brrrr zimno. Mimo to uwielbiam wracać do Warszawy nawet na chwilę. Obowiązkowo byłem w Manekinie na naleśnikach – polecam każdemu, miła odmiana po azjatyckiej kuchni. Dalej rundka po mieście, krótka modlitwa przy Grobie Nieznanego Żołnierza, setka wódki w ulubionej knajpie, miłe spotkanie z przyjaciółmi . Dobre wspomnienia wracają, niestety trzeba lecieć dalej.

2014-11-12 07.16.28

W chmurach

Siedząc w samolocie do Londynu myślę o całej podróży. Zrobiona na wielkim spontanie pozwoliła mi odwiedzić cztery fajne kraje, poznać kilkoro fajnych ludzi, przeżyć kilka fajnych przygód, sporo się dowiedzieć. Pozwoliła mi docenić to co mam, pokazała, że liczą się ludzie nie pieniądze, niby wiem o tym od dawna, ale małe przypomnienie nie zaszkodziło:)

Ps. Wkrótce powinien pojawić się filmik z tej podróży.

Ps.II Szykuje się dłuższa przerwa w podróżach, a później… zobaczymy:)

Reklamy

7 uwag do wpisu “Pozegnanie z Azja, czyli chwila w Wietnamie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s