Festiwal Wody i Pola Smierci, czyli podroz po Kambodzy

Przed wyjazdem, na portalu Tomka Michniewicza przeczytałem, że „podróż po Kambodży to nie wycieczka, to bolesna przeprawa przez bardzo trudną rzeczywistość i konfrontacja z samym sobą”. Gdzie indziej znalazłem informacje, że jest to jeden z najbardziej zaminowanych krajów świata. Do tego należy dodać gigantyczna biedę i niesamowitą architekturę. Nie oszukujmy się, Kambodża to nie Ciechocinek.

Mając za plecami laotańską kontrole paszportową, zmierzam pieszo wprost do kambodżańskich celników, obok mnie idzie para francuzów z dwójką małych dzieci. Minąwszy pierwsze budynki straży granicznej, spojrzeliśmy na siebie z uśmiechem – młoda Francuzka zapytała mnie tylko, czy aby na pewno jesteśmy na granicy. Dziurawa droga i drewniane, rozpadające się baraki straży granicznej po obu stronach, rzeczywiście nie przypominały budynków administracyjnych. Kilkanaście metrów dalej zatrzymuje się przy namiocie z napisem „Health Control”. Młoda pielęgniarka każe wypełnić mi deklarację, w której muszę odpowiedzieć czy byłem ostatnio w Afryce Zachodniej i mierzy mi temperaturę – wszystko to na wypadek Eboli. Po chwili daje mi podstemplowaną przepustkę i mogę iść dalej, podchodzę do baraku gdzie mogę wyrobić wizę, płacę tam 30 dolarów i po 2 minutach mam już dokument wklejony w paszport – jestem w Kambodży. Jeszcze do niedawna przez to przejście graniczne można było przejść tylko w godzinach 8 – 16, ale na szczęście zostało to zmienione i teraz można tu przejść nawet w późnych godzinach, oczywiście wiąże się to z dodatkową opłatą w wysokości 2 dolarów.

Granica Laos- Kambodża

Budynek sekcji wizowej:)

Z granicy złapałem busika do pierwszej większej miejscowości która była oddalona zaledwie o 60 km. Niestety to co na mapie wydawało się krótkim odcinkiem, w rzeczywistości okazało się istnym koszmarem, podróż trwała ok.3 godzin i czułem się jakbym jechał wozem żelaznym po kamiennym bruku. Ostatecznie dotarłem do Krong Stueng Traeng skąd miałem mieć autobus do stolicy Phnom Penh. Chciałbym napisać coś ciekawego o tej mieścinie, ale choćbym nie wiem jak się starał to tak jak w przypadku Czuchowa – no nie da się.

Kambodża

Droga od granicy z Laosem

Autobus miał być o 12, po dwóch godzinach czekania pojawił się cień nadziei, około  drugiej przyszedł facet i powiedział, że za pół godziny na pewno wyjedziemy. Siedzący obok mnie Austriak i Egipcjanka, skwitowali to lekkim uśmiechem, a dwóch Nowozelandczyków po zażyciu środków uspokajających popitych wódką, nawet się nie obudzili. Czekamy dalej, jedni słuchają muzyki, inni czytają, albo śpią. Po kolejnej godzinie czekania pojawił się mały busik – udało się:) Autobus miał jechać 6 godzin, a jechał 9 i muszę zaznaczyć, że szacunkowy czas trwania podróży jest notorycznie zaniżany, do czego każdy jest przyzwyczajony i nikt nawet się nie irytuje. Pewien holenderski piłkarz-podróżnik grający w lokalnej lidze opowiadał, że kiedyś 12 godzinna podróż do stolicy, przedłużyła mu się do dwóch dni – a my narzekamy na opóźnienia w PKP:). Pierwszy raz podczas tej podróży zabukowałem wcześniej nocleg bo spodziewałem się, że Phnom Penh ściągną tłumy na Festiwal Wody i nie chciałem szukać hostelu po całym mieście. Zamelinowałem się tuz obok pałacu królewskiego, skąd miałem wszędzie blisko.

Pałac królewski

Pałac królewski

Jednym z miejsc jakie chciałem odwiedzić były Pola Śmierci, czyli słynne „Killing Fields”. Pod tym samym tytułem w 1984 roku powstał film który opisywał wydarzenia z Kambodży, a jedną z głównych ról zagrał John Malkovich – polecam. Czym w ogóle są te pola śmierci? To nic innego jak miejsca ludobójstwa i masowe groby, rozsiane po całym kraju, te najbardziej znane są niedaleko Phnom Penh. Jadąc tam nie spodziewałem się, że będzie to aż tak wstrząsające. Takich miejsc zagłady na świecie nie brakuje, my Polacy doskonale to rozumiemy bo przeżyliśmy to na własnej skórze, wystarczy wspomnieć o Majdanku, Treblince, Oświęcimiu, ale chyba nie da się przejść obok tego obojętnie. Na twarzach odwiedzających Pola Śmierci widziałem poruszenie, jedni stali jak wryci, drudzy w zadumie patrzyli gdzieś daleko, inni cicho płakali. Nie było żartów, nie było uśmieszków, tylko pełna powaga i szacunek do miejsca w którym się znaleźliśmy. Ta wstrząsająca historia zaczęła się całkiem niedawno, bo w 1974 roku, czyli dokładnie 40 lat temu. Wtedy do władzy doszedł Pol Pot, znany także jako Brat Numer Jeden, albo Wujek Sekretarz. Ideologie przejął od francuskich komunistów z którymi się zetknął podczas studiów w Paryżu, szkolony był również w Chinach przez tamtejsze służby specjalne, współzałożyciel Komunistycznej Partii Kambodży, dowódca Czerwonych Khmerów. To właśnie on był odpowiedzialny za ludobójstwo w Kambodży, w okresie od 1974 do 1979 roku.

Killing Fields

Jeden z wielu masowych grobów

Spacerując pomiędzy masowymi grobami, ze słuchawkami na uszach słucham relacji naocznego świadka tych wydarzeń, człowieka który jako jeden z niewielu przeżył kaźń. Punkt po punkcie opowiada historie ludobójstwa, przez które życie straciło od 1,7 do 2,3 mln ludzi, co stanowiło 25-35% z 7 milionowego społeczeństwa! Narrator bardzo obrazowo opowiada o wydarzeniach które miały tu miejsce niespełna 40 lat temu, mówi o masowych morderstwach ludzi którzy nie pasowali do profilu nowego społeczeństwa, zwłaszcza inteligencji, ale także rolników, w tym dzieci i kobiet. Pol Pot aby zaoszczędzić drogocenne kule rozkazuje zabijać bez użycia broni palnej, kazał min. grzebać ludzi żywcem, używano gazów bojowych, albo podcinano gardła ostrą krawędzią kory z drzewa palmy, wszystko pod osłoną nocy, przy akompaniamencie rewolucyjnych pieśni. Miejscem najbardziej wstrząsającym jest drzewo które służyło żołnierzom do zabijania dzieci, brali oni małe dzieci za nóżki i silnym uderzeniem o drzewo rozbijali im czaszki, by potem wrzucić je do kilkusetosobowej zbiorowej mogiły – nie oszczędzano nikogo. Ciężko to sobie wyobrazić, ale takie są fakty, a szczątki ludzkie czy ubrania do dziś po porze deszczowej wypływają z pobliskiego jeziorka.

Killing Fields

Drzewo o które były zabijane dzieci

DSC_8311

Kawałek drzewa palmowego służący do podrzynania gardeł.

 

Aby upamiętnić wszystkie ofiary zbrodniczego systemu komunistycznego, postawiono tutaj pomnik – czyli wieżę w której przechowywane są czaszki ludzkie, są ich tam setki, jedna na drugiej świadczą o zbrodniach Czerwonych Khmerów. Chodząc po Polach Śmierci w Kambodży, w pamięci mam Katyń, Smoleńsk, Charków i inne miejsca gdzie ginęli nasi dziadkowie podczas II Wojny Światowej, podobnie jak w Kambodży z rąk komunistów. Boże Święty, do czego zdolny jest człowiek aby zdobyć władzę. Sam Pol Pot, dożył starości nie niepokojony przez nikogo, umarł śmiercią naturalną w 1998 roku – nigdy nie poczuł się odpowiedzialny, nigdy nie okazał skruchy.

Killing Fields

Czaszki zamordowanych przez Czerwonych Khmerów

Killing Fields

Killing Fields

Zaraz po wyjściu z Killing Fields łapie Tuk Tuka w stronę miasta, przedsiębiorczy kierowca oferuje mi podwózkę na pobliska strzelnice, gdzie za 50 dolarów można postrzelać do tarczy z Kałasznikowa albo M-16. Można też postrzelać do… krowy! Ale to już kosztuje 200 dolarów. Po tym co usłyszałem wcześniej, nawet nie chcę myśleć o broni i zabijaniu nawet krowy, grzecznie odmawiam i jedziemy w milczeniu stronę miasta.

DSC_8604

Jak już wcześniej wspomniałem, w mieście odbywał się Festiwal Wody. Był to pierwszy festiwal po trzyletniej przerwie spowodowanej tragedią w której, w wyniku paniki zostało stratowanych 350 ludzi. Coroczne święto jest obchodzone w listopadzie w celu uczczenia odwrócenia biegu rzeki Tonle Sap. To niesamowite zjawisko jest spowodowane różnicą poziomu wód koryta rzeki i zasilającego ją jeziora. W efekcie dwa razy w roku rzeka zmienia swój bieg, podczas pory suchej jej wody wpływają do Mekongu, natomiast podczas pory deszczowej, kiedy poziom rzeki się podnosi i znajduje się powyżej poziomu zasilającego ją jeziora, rzeka zaczyna płynąc w przeciwnym kierunku. Właśnie dlatego w listopadzie, na zakończenie pory deszczowej i zmianie kierunku rzeki na „normalny”, ludność z całego kraju zjeżdża się do stolicy aby oglądać lub brać udział w wyścigach tradycyjnych łodzi. W tym roku, w różnych kategoriach wzięło udział 142 łodzie z całego kraju. Bardzo ciekawa sprawa.

Festiwal wody

Festiwal wody

Festiwal wody

Festiwal wody

Festiwal wody

Festiwal wody

W mieście jest sporo normalnych salonów masażu, nie burdeli tylko normalnych salonów. Postanowiłem wybrać się na masaż, nigdy nie byłem dlatego miałem problem który masaż wybrać, pani z recepcji zapytała tylko, normalny czy mocny? Wybrałem mocny i już za chwilę żałowałem tej decyzji. Dziewczyna która robiła mi masaż, bez żadnych skrupułów wyginała moje ciało, a kości trzeszczały jakby miały zaraz się połamać, a jak zaczęła mi skakać po kręgosłupie tylko jęczałem z bólu. Jedno trzeba jej przyznać umiała to robić, bo po wyjściu czułem się zrelaksowany i wypoczęty. A wszystko z 7 dolarów, warto.

Oprócz tego, Phnom Penh ma swoja brudną stronę. Po zmroku na ulice wychodzą prostytutki, lady boye, dealerzy narkotyków. Bez problemu można kupić marihuanę czy kokainę, za ok. 10 gram marihuany trzeba zapłacić ok. 20 dolarów. Pojawiają się podstarzali bogaci turyści z krajów zachodnich, którzy szukają przygód z młodymi dziewczynami. Pod tym względem stolica Kambodży niczym się nie różni od Bangkoku. Zapewne jest taniej, bo tutaj wszystko jest tanie, np. piwo w restauracji kosztuje ok. 1,5 zł, dobry obiad kosztuje ok. 10-12 zł. Pamiętam, że w jednej z droższych restauracji tuż przy bulwarze, za obiad i trzy piwa zapłaciłem 7 dolarów, czyli ok. 21 zł – przystępne ceny;) Korzystając z okazji wybrałem się na pobliski bazar, miałem tylko się rozejrzeć a kupiłem telefon w bardzo dobre cenie i jeszcze parę innych pierdół.

DSC_8437

Rzeczą którą musiałem zobaczyć w Kambodży były świątynie Angkoru. Jest to największa atrakcja turystyczna Kambodży, właśnie tam kręcono Tomb Ridera z Angeliną Jolie, czy przygody Indiany Jonesa z Harrisonem Fordem. Jadąc do Siem Rep, poznałem w autobusie Leonie, z która mieliśmy identyczny plan na najbliższe dni – od tej pory podróżowaliśmy razem. Leo to przesympatyczna Niemka i świetny kompan, po miesiącu w Indonezji, zaczynała swoja podróż po kontynencie, miałem to szczęście towarzyszyć jej przez chwilę . Dojechaliśmy do Siem Rep, który jest najlepsza bazą wypadową do opuszczonego Angkoru. Po pewnych trudnościach ze znalezieniem noclegu udało nam się zameldować w hostelu i zrzucić plecaki. Szczerze mówiąc, gdybym był sam poszedłbym na piwo a później spać, ale na szczęście Leo przekonała mnie żeby zobaczyć zachód słońca w Angkor Wat, największej i najważniejszej świątyni całego kompleksu. Jak się okazało była to bardzo dobra decyzją. Siedząc w ciszy nad wodą otaczającą Angkor Wat, patrzyliśmy jak słonce chowa się za horyzontem – magiczne miejsce.

Zachod słońca w Angkorze

Zachod słońca w Angkorze

Po powrocie pierwszy raz skusiłem się na tradycyjne europejskie żarcie, wybrałem pizzę i do tego zimne piwo, smakowało prawie tak dobrze jak w tatrzańskim schronisku po całodziennej wędrówce po górskich szlakach. Kilka dni wcześniej, w przydrożnym barze widziałem typowo azjatyckie jedzenie, mianowicie były to pieczone tarantule i pieczona szarańcza, chyba właśnie dlatego zjadłem pizze;)

20141109_135730

Lokalny przysmak – pieczona szarańcza

20141109_135736

I pieczone tarantule;)

 

Angkor Wat z lotu ptaka źródło: cuda-swiata.pl

zdjęcia satelitarne Agkoru źródło: wikipedia.pl

Był zachód słońca w Angkor, postanowiliśmy też obejrzeć tam wschód słońca. Umówiliśmy się z Pierre, zaprzyjaźnionym kierowca tuk tuka na 5 rano, nieludzka pora pobudki została zrekompensowana o wschodzie słońca. Mimo tłumów czekających na pierwsze promienie słońca wznoszące się nad świątynią, miejsce to jest zachwycające. Na każdym kroku czuć ducha przeszłości. Miasto Angkor było stolicą Imperium Khmerów od IX do XV wieku i jest uważane za największe miasto świata przed rewolucją przemysłową, zamieszkiwało go ok. 1 miliona mieszkańców. Dla porównania, w tym samym czasie Londyn miał zaledwie 50 tys. mieszkańców. Cały kompleks jest ogromnych rozmiarów, do najsłynniejszych budowli należą Angkor Wat, Angkor Thom, Bayon, czy Ta Prohm. Po najeździe tajskim w 1432 roku, stolice przeniesiono do obecnej stolicy kraju i tak oto Angkor stracił na znaczeniu, pozostając na kolejne stulecia pośrodku dżungli. Mimo zmęczenia dzielnie zwiedzamy kolejne świątynie, będąc pod nieustannym wrażeniem architektury, jest to coś naprawdę niesamowitego. Niestety wspólna podróż dobiegała końca – musiałem jechać dalej, w stronę Wietnamu, Leo jeszcze została. Powodzenia w dalszej podróży.

Wschód słońca w Angkor

Wschód słońca w Angkor

Koń

Tłumy obserwujące wschód słońca. Jak widać koń nic sobie z tego nie robi:)

Mnich

Mnich

Angkor

Angkor Wat

Angkor

Bayon

Angkor

Angkor

Na początku zacytowałem Tomka Michniewicza i przyznam szczerze, że nie dowierzałem w jego słowa, ale jak się okazało miał rację w 100%. Kambodża to nie jest łatwy kraj, bieda jest ogromna co widać na każdym kroku. Widok żebrzących inwalidów którzy przez miny stracili kończyny, nikogo z miejscowych nie szokuje, podobnie jak pracujące dzieci czy prostytucja. Podobnie jak Laos, jest to kraj rolniczy, ludzie żyją bardzo skromnie, ich domy zbudowane na palach, bardzo często maja tylko dach i nic poza tym.  Do tego trzeba dodać jeszcze świeżą, bardzo bolesna historie, niesamowite zabytki i świetnych ludzi. O stanie dróg nawet nie będę wspominał – obiecuje, że już nigdy nie będę narzekał na polskie drogi. W ogóle będąc tam można bardzo docenić europejski standard życia. Wydaje mi się, że przez to, że mamy wszystko czego potrzebujemy do życia, zapominamy jakie mamy szczęście żyjąc w Europie, a można to sobie uświadomić dopiero w takim kraju jak Kambodża. Wszystko to sprawia, że Kambodża jest niezwykle interesująca. Kiedyś tu wrócę.

A na koniec jeszcze kilka fotek:

Phenom Pehn

Phenom Pehn

Pole

Pole

Phenom Pehn

Optymalne upakowanie:)

lokalny transport

Lokalny transport nie zna słowa niemożliwe

Kambodża

Domek

Kambodża

Dom

Kambodża

Kabriolet:)

Kambodża

Prawie jak półciężarówka

Kambodża

pickup

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s